Enduro i cross w Ameryce Południowej – najpiękniejsze trasy!

Enduro i cross w Ameryce Południowej – najpiękniejsze trasy!

Widoki jak z bajki? Na mojej trasie? Teraz to możliwe! Przybliżamy najpiękniejsze trasy enduro i cross w Ameryce Południowej.

Argentyna, Chile, Boliwia. Niebezpieczne, ale bardzo malownicze i tajemnicze. Która trasa jest najpiękniejsza? Szukamy i odpowiadamy!

Pogranicze Argentyny, Chile i Boliwii

Jedną z najczęściej wymienianych tras jest ta, która przebiega przez trzy państwa: Argentynę, Chile i Boliwię. Przez wielu opisywana jako najtrudniejsza, ale pozostawiająca po sobie niezapomniane emocje i wspomnienia. Miłośnicy enduro na pewno się w niej zakochają, ponieważ aż 85% trasy przebiega przez tereny off-roadowe, a zaledwie 15% to zwykłe drogi asfaltowe.

Pustynia Atacama to tylko jeden z przystanków na tej trasie. Przemierzając malownicze tereny andyjskich dróg natkniemy się również na Salar de Uyuni, czyli największą solną pustynię świata. Solnisko jest pozostałością po wyschniętym słonym jeziorze w południowo-zachodniej Boliwii i zajmuje powierzchnię 10 582 km². Miejsce to od wielu lat bije rekordy popularności i jest chętnie odwiedzana – tak jak nasza Wieliczka. Na trasie spotkamy również gejzery i wulkany.

Wyprawa przez te tereny to nie tylko niesamowite widoki i atrakcyjna fauna i flora, to również miejscowa ludność, ich kultura oraz kuchnia. Podczas naszej przygody na pewno spróbujemy pysznych steków oraz wypijemy wino, którego smak pozostanie w naszej pamięci na długi czas. Jednak trasa jest bardzo trudna, wymagająca, surowa i na pewno sprawdzi naszą wytrzymałość – zarówno psychiczną jak i fizyczną.

Peru – Kanion Colca i Machu Picchu

Według wielu źródeł Kanion Colca w Peru to najgłębszy kanion na ziemi. Aby się do niego dostać, należy wjechać na wysokość ponad 4000 m.n.p.m. Taka zmiana wysokości jest bardzo szybko odczuwalna. Spłycony oddech oraz zawroty głowy przez cały czas pobytu nie są czymś przyjemnym, ale i tutaj uratują nas lokalni mieszkańcy, którzy poczęstują nas liśćmi koki. Liście można otrzymać również w lokalnych barach i restauracjach. Sporą atrakcją podróżowania na tych terenach są dymiące wulkany oraz liczne i silne trzęsienia ziemi. Należy jednak uważać, ponieważ obszar Peru jest obszarem bardzo aktywnym sejsmicznie.

Kiedy już zobaczymy wszystko, możemy się skierować do miasta Cuzco jadąc prawie 400 kilometrów szutrową drogą. Kiedy już zwiedzimy wszystko mamy dwie opcje, jeśli chcemy dotrzeć do Machu Picchu. Jedną z nich jest pociąg, a drugą dotarcie motocyklem do hydroelektrowni i dalsza piesza wędrówka do Aquas Calientes. Jeżeli wybierzemy drugą opcję, niezbędne będzie sprawdzenie prognoz pogody, ponieważ w Peru mamy do czynienia z porą deszczową.

Po zobaczenia miasta Inków, warto zaplanować podróż w stronę Tęczowych Gór Vinicunca, które są niedaleko miasta Cuzco. Do gór biegnie malownicza i bardzo dobrze utwardzona 30-kilometrowa szutrowa droga, która przebiega wzdłuż doliny i gwarantuje niezapomniane widoki. Na miejscu jest co prawda prowizoryczny hotel i pole campingowe, ale nocleg jest sporym wyzwaniem. Wysokość daje o sobie znać, bóle głowy są nie do zniesienia, a do tego dochodzą gwałtowne burze. Jednak widok Tęczowych Gór jest warty tych wszelkich niedogodności.

Kolumbia – szlak kawowy

Motocykliści coraz chętniej za kierunek swoich wypraw obierają Kolumbię. Jednym z powodów jest gościnność tamtejszej ludności, lecz najważniejsza jest droga. The Coffee Road, czyli szlak ciągnący się przez 570 kilometrów od Medellin, przez Guatapé i Ibague do Salento, należy do najbardziej malowniczych.

Medelin to bardzo nowoczesne, przyjazne i tętniące życiem miasto, z którego można udać się prosto do Guatapé i podziwiać tamtejszą nietuzinkową architekturę. Obowiązkowym punktem na mapie powinna być Skała Guatapé, z której możemy podziwiać całą okolicę. El Peñol, bo tak jest też nazywana, to prawdziwa atrakcja turystyczna, zatem bez problemu znajdziemy u jej podnóża hotele, restauracje czy nawet stacje benzynowe.

Kierując się na południe miniemy Ibague, skąd możemy skręcić na zachód w stronę Salento. To niewielkie miasteczko sygnalizuje początek rejonu uprawy kawy. Znajdziemy tam domy wielu lokalnych rolników, którzy z chęcią zapoznają nas z tamtejszymi specjałami. W Salento znajduje się także niezwykle ciekawe miejsce, czyli ranczo Steel Horse, prowadzone przez dwójkę zapalonych motocyklistów. To znakomity punkt spotkań, gdzie być może znajdziemy swoją bratnią duszę. Podróżując dalszą drogą, będziemy mijać wiele mniejszych i większych wzgórz, zagospodarowanych pod lokalne plantacje. Dla takich widoków warto przystanąć na odpoczynek, i to nie raz!

(fot. pixabay.com)

KATEGORIE
TAGI