Tomasz Niejadlik: Trophy to liga dla każdego! [WYWIAD]

Tomasz Niejadlik: Trophy to liga dla każdego! [WYWIAD]

Tomasz Niejadlik, organizator m.in. serii Time Attack Trophy opowiada o szczegółach imprezy wyścigowej dla amatorów! Zapraszamy!

Motorsport to bardzo droga dyscyplina, która kojarzy się z elitarnością. Członkowie Motorsport Trophy, organizacji która stoi m.in. za coraz bardziej popularnymi seriami z cyklu Time Attack Trophy czy Track Day Trophy chcą popularyzować rywalizację na torach również wśród amatorów. O powyższych wydarzeniach, rywalizacji, motorsporcie i planach na przyszłość rozmawiamy z głównym organizatorem imprez, Tomaszem Niejadlikiem!

Marcin Lewicki: Jak oceniasz zainteresowanie drugą rundą Time Attack Trophy? Widziałem, że dość szybko zarezerwowane zostały wszystkie miejsca.

Tomasz Niejadlik: Trzeba zacząć od innej rzeczy, mianowicie od tego, że zawody torowe typu time attack, superoes czy track day – przeznaczone głównie dla amatorów, to w tej chwili najszybciej rozwijająca się dziedzina motorsportu w Polsce. Po naszych ulicach już teraz jeździ mnóstwo szybkich samochodów. Ich właściciele chcieliby je sprawdzać również w warunkach torowych. Z tego względu nie tylko nasza liga, ale też wiele innych cykli w Polsce cieszy się ogromnym zainteresowaniem.  W zawodach serii torowych nierzadko bierze udział ponad setka uczestników, czasami nawet powyżej 150. W Polsce takich cykli, mniejszych i większych, na różnym poziomie organizacji mamy już blisko 30. Jeżeli zliczymy wszystkich kierowców, biorących udział w rywalizacji, to mamy tysiące osób! Tego typu cykle torowe są bardzo popularne między innymi dlatego, że można wziąć w nich udział zarówno samochodem przygotowanym do motorsportu, jak i zupełnie seryjnym pojazdem, prosto z ulicy. Jednak nawet w przypadku tych czysto seryjnych maszyn najczęściej są to szybkie, topowe wersje danych modeli.

Jeżeli chodzi o naszą ligę Time Attack Trophy, to ta ruszyła w ubiegłym roku. Cały czas się rozwija. Na każdą rundę mamy komplet zawodników. Na pierwszą tegoroczną rundę mieliśmy 100 miejsc, a zgłosiło się aż 150 chętnych kierowców. W przypadku najbliższego wydarzenia zebranie 80 kierowców też nie stanowiło żadnego problemu.

ML: I to w trakcie sezonu urlopowego!

TN: Dokładnie. Niektórzy kierowcy nie zdążyli się zapisać i trafili na listę rezerwową. Czekają do ostatniej chwili, czy zwolni się dla nich miejsce w zawodach. Zainteresowanie cyklem jest ogromne, przyjeżdżają kierowcy z różnych kierowców Polski. Wielu z nich to zawodnicy z regionu Pomorza i Kujaw, jednak choćby na poprzedniej rundzie mieliśmy zawodników z aż 10 regionów kraju.

ML: Podkreślmy jeszcze, że startując w Waszych imprezach nie są potrzebne licencje, ani specjalne samochody.

TN: To impreza dla każdego. Mamy swoje regulaminy, a w tym regulamin techniczny. Samochód przede wszystkim musi być sprawny. Zalecamy, żeby auta były dostosowane do motorsportu – bardzo dobrze, jak posiadają choćby klatki bezpieczeństwa czy pasy szelkowe. Nie jest to jednak obowiązkiem. Natomiast auta seryjne mają być przygotowane do ruchu ulicznego. Jeżeli jest to pojazd, który nie jest do tego przystosowany, to staramy się ocenić jego stan i bezpieczeństwo do poruszania się po torze. Mamy sędziego technicznego, który kontroluje czy auto nie będzie stanowiło zagrożenia dla kierowcy i innych uczestników rywalizacji.

ML: Co np. podlega kontroli?

TN: Pojazd nie może mieć wycieków paliwa i innych płynów eksploatacyjnych, ma mieć odpowiednio zamocowany fotel i pasy, zabezpieczoną klemę dodatną na akumulatorze oraz spełniać jeszcze szereg innych tego typu podstawowych wymogów decydujących o bezpieczeństwie, natomiast generalnie trzeba podkreślić, że zdecydowana większość aut przeznaczonych specjalnie do motorsportu jest właściwie pod tym kątem przygotowana. Nawiąże jeszcze do Twojego pytania o licencję – nasza impreza przeznaczona jest dla amatorów, bez licencji wyścigowych czy rajdowych. Takie nie są u nas wymagane. Przyjechać może każdy, niekiedy warunkowo dopuszczamy do startu także osoby niepełnoletnie. Przejazdy odbywają się po torze w sposób indywidualny, co bardzo znacząco ogranicza niebezpieczeństwo.

ML: Jak oceniasz poziom rywalizacji w Waszych zawodach?

TN: Poziom jest bardzo zróżnicowany. Część zawodników to zupełni amatorzy, którzy nierzadko to właśnie u nas zdecydowali się zadebiutować w rywalizacji za kierownicą. Formuła naszych zawodów powoduje to, że cieszą się zainteresowaniem dużej grupy początkujących. Nie wszystkie ligi odpowiadają debiutantom – np. ze względu na bardzo dużą liczbę obowiązkowych kilometrów do przejechania. U nas jest wielu zawodników, dla których jest to dopiero początek tej drogi. Zdarza się też, że ktoś jednorazowo przyjedzie na tor, aby chociaż raz w życiu poczuć adrenalinę związaną z tego typu sportem. Jako ciekawostkę dodam, że na poprzednią rundę przyjechał do nas kierowca z Białegostoku, który przebył blisko 400 kilometrów, aby to właśnie w naszym cyklu zadebiutować na torze. Liga i jej charakter sprawiają, że wiele osób traktuje ją jako doskonałą zabawę i możliwość przeżycia przygody.

(fot. nadesłane)

Mamy jednak grupy osób profesjonalnie przygotowujących samochody pod rywalizację i startujących w wielu imprezach. Niektórzy jeszcze nie aspirują do miana najlepszych, ale są również zawodnicy o których śmiało możemy powiedzieć, że rzeczywiście są profesjonalistami. To oni walczą o tytuły, inwestują w samochody duże pieniądze i traktują tego typu rywalizację jako swego rodzaju sposób na życie. To bardzo szybcy kierowcy, posiadający świetną technikę i umiejętności. To liga dla każdego!

ML: Możemy mówić o faworytach zawodów?

TN: Rywalizacja w naszej lidze podzielona jest na cztery klasy podstawowe. Do tego mamy podklasy street, dla osób posiadających auta „z ulicy”. Do tego są jeszcze cztery klasy dodatkowe. W niektórych trudno mówić o faworytach, jednak w tym całym szerokim gronie są oczywiście kierowcy, którzy mocno wyróżniają się na tle konkurencji i z pewnością będą walczyć o najwyższe laury. Z uczestników tej najbliższej rundy, których możemy wymienić, z pewnością trzeba wskazać na Arkadiusza Kubiaka. W kwietniu uzyskał trzeci rezultat w całych zawodach, jadąc seryjnym samochodem. Teraz przyjedzie profesjonalnie przygotowanym Renault Megane RS. Często tym autem jeździ w zawodach różnych cykli i wygrywa, nawet bijąc przy okazji rekordy torów.

Kolejnym doświadczonym kierowcą jest Tomasz Dyszkiewicz. Przyjedzie do nas ultralekkim roadsterem – Warner R4. Na co dzień Tomek ściga się mercedesem, jednak aktualnie auto jest znacznie przebudowywane. Oprócz tego mamy jeszcze kilku innych zawodników, m.in. tych, którzy zaczynali u nas i brylowali w naszej lidze już w poprzednim sezonie. To m.in. Piotr Ćwikliński, który praktycznie z każdym kolejnym startem coraz lepiej radzi sobie na torach, już nie tylko w Toruniu, ale osiąga sukcesy choćby na zawodach w Słomczynie czy na Torze Kielce. Jako ciekawostkę warto dodać, że jeszcze nie tak dawno z dużymi sukcesami startował w zawodach esportowych jako gracz Counter-Strike: Global Offensive. W pewnym momencie zrezygnował jednak z tej rywalizacji i postawił właśnie na motorsport.

ML: Zauważyłem, że w lidze rywalizują też buggy. Czy mógłbyś nam powiedzieć coś więcej o tym?

TN: Pojazdy te pojawiły się u nas ze względu na konstruktora tych maszyn z Trójmiasta – Kacpra Raupuka. Postanowił on przygotować grupę wózków buggy, które docelowo mają startować w Pucharze Polski Autocross. U nas na początku pojawiły się jako pewnego rodzaju ciekawostka – za pierwszym razem na testach. Polecam sprawdzić możliwości takiego pojazdu, bo wrażenia z prowadzenia otwartej maszyny są zupełnie inne niż w przypadku samochodu o klasycznej konstrukcji nadwozia. Stwierdziliśmy, że możemy stworzyć puchar opierający się na rywalizacji tego typu pojazdów. Kacper zapewnia możliwość wypożyczenia pojazdów i pełen serwis. Na pewno warto się na to zdecydować!

(fot. nadesłane)

Ciekawostką tej rundy jest na pewno start elektrycznego auta o wyścigowej specyfice – Sonic 7 EV.

ML: Chciałbym zapytać Cię o Twoją organizację. Mocno propagujecie motorsport i otwartość rywalizacji na torach. Wyjątkowe jest między innymi stosunkowo niskie wpisowe. Czujecie, że to co robicie ma znamiona pewnej misji?

TN: Absolutnie tak. Przede wszystkim niskie wpisowe traktujemy jako zaproszenie do motorsportu – to aktualnie elitarna dyscyplina, bardzo droga. Chcemy to trochę zmienić. Traktujemy to jako misję, która ma służyć edukacji kierowców, ich kształceniu, zwiększaniu samoświadomości na drodze. Pierwsza sprawa to możliwość wyżycia się na torze. Osoba, która ma w sobie dużo adrenaliny i szybkie auto nie musi „sprawdzać” go na drodze. Może uczynić to na torze w profesjonalnie przygotowanych zawodach. Jest jeszcze drugi aspekt – tego typu kierowcy mają niekiedy przekonanie o swoich wysokich umiejętnościach. Przyjeżdżając do nas na cykl mogą je zweryfikować np. na tle wspomnianych profesjonalistów. Bardzo często po takich zawodach dochodzą do przekonania, że z ich umiejętnościami jednak nie jest jeszcze aż tak kolorowo i nabierają pokory. Dzięki temu chcą się dalej rozwijać, pracować nad swoją techniką, nabierać dalszego doświadczenia.

ML: Formuła zawodów może temu sprzyjać?

TN: Na pewno tak. W niektórych ligach czasy kółek są sumowane, w przypadku Time Attack Trophy bierzemy pod uwagę czas najszybciej przejechanego pojedynczego okrążenia toru. Człowiek, który przyjeżdża na tor po raz drugi, czy trzeci może pracować nad uzyskaniem tego optymalnego dla niego czasu pojedynczej pętli, porównywać swoje czasy z poszczególnych zawodów, sprawdzić różną linię jazdy, posłuchać podpowiedzi innych. Zauważa progres, widzi swoje błędy. W cyklach torowych podstawą jest utrzymywanie się na drodze, właściwe określenie punktów hamowania i kontrolowanie trakcji – dzięki startom u nas kierowcy nabywają dobrych nawyków, które pozwalają im na bezpieczniejszą jazdę po ulicach. Jeżeli takiej osobie zdarzy się niebezpieczna sytuacja na drodze, to z tego typu wypracowanymi nawykami mają większe szanse się wybronić. 

Co ważne, na prawie wszystkich zawodach mamy instruktorów techniki jazdy z Toruńskiej Akademii Jazdy i Akademii Motopark Toruń. Zawodnik, który do nas przyjeżdża ma możliwość zabrania instruktora na prawy fotel, a ten podpowiada mu, jak prowadzić auto, jaką linią jechać, kiedy przyspieszać i hamować. Mamy poczucie misji i cieszymy się, że możemy robić coś dobrego!

ML: Na koniec opowiedz trochę o planach organizacji na przyszłość. Co nas czeka?

TN: Aktualnie mamy dwa wiodące cykle – Time Attack Trophy i Track Day Trophy. Przede wszystkim cykle te od przyszłego sezonu zaczną nam się trochę rozjeżdżać. Jeden dalej będzie tani i dostępny dla każdego, a drugi adresowany głównie do zawodników już bardziej doświadczonych i wymagających. Obydwa z pewnością będziemy dalej rozwijać. Chcemy też wychodzić na tory poza Toruń. Wiele osób chciałoby, żeby zawody odbywały się również w innych miastach w Polsce. Cały czas będziemy poszerzać obsługę medialną cykli, zwiększać pulę nagród dla zawodników.

Z najbliższych planów warto podkreślić Auto Moto Show Toruń, które odbędzie się w toruńskim Motoparku czwartego września. Poza tym, że impreza ma charakter wystawowy, to otworzymy dla uczestników także tor. Publiczność żądną adrenaliny czeka Drift Taxi i przejazdy supersamochodami naszego partnera – firmy Devil-Cars.pl. Na wydarzeniu zaprezentujemy różne auta – od legendarnych oldtimerów z lat 50 i 60tych po nowoczesne, wyjątkowe pojazdy z różnych stref świata (np. pojazdy amerykańskie).

(fot. nadesłane)

18 września na toruńskim lotnisku odbędzie się druga runda tegorocznego sezonu Track Day Trophy. Później, 23 października, organizujemy Subaru Trophy, czyli event skierowany do fanów marki Subaru. Na pewno będzie to wydarzenie o charakterze zlotowym, z mocnym akcentem wyścigowym. Z kolei 11 listopada zapraszamy na finałową rundę Time Attack Trophy – wspólnie będziemy świętować na torze kolejną rocznicę odzyskania niepodległości. Na sam koniec sezonu zapraszamy wszystkich na ostatnią tegoroczną rundę Track Day Trophy, czyli II Toruńską Barbórkę z Nocnym Kryterium Asów na Motoarenie, stadionie żużlowym w Toruniu. Kierowcy będą rywalizować w wyjątkowej formule wyścigów na dochodzenie. Już teraz serdecznie zapraszamy!

Co warte podkreślenia wstęp dla widzów na wszystkie wydarzenia serii Time Attack Trophy i Track Day Trophy, z wyjątkiem rundy lotniskowej, która odbędzie się bez udziału publiczności, jest wolny!

(fot. materiały organizatora)

KATEGORIE
TAGI